Wyobrazam sobie teraz ulanow krolewskich. Tych od krola Poniatowskiego. Dumni, wspaniali, dostojni. Odziani w kurtki z wylogami, rogatywki, spodnie z lampasami. Uzbrojeni w lance, pistolety oraz szable. Boze, jak to meznie brzmi. A ile szacunku mam do nich. A jak ich podziwiam. A jak bezpiecznie sie przy nich czuje. Za mundurem panny sznurem. Kilka dni temu odwozilam moja mame na lotnisko. Tu i owdzie krecili sie amerykanscy zolnierze. Przecietna wieku na moje oko: 18-30 lat. Z ciezkimi plecakami na barach. W jasnych piaskowych mundurach – moj tato ma podobny, kiedy wybiera sie na ryby. Niemal w pelnym rynsztunku bojowym. Wymeczeni, rozlozeni byle gdzie, na podlodze z tobolkiem pod glowa, odsypiali nieprzespane godziny. Co jakis czas ktos z personelu lufthansy albo lotniska wrzeszczal: Hej lieutenant, prosze sie przesunac. Za chwile beda tutaj przechodzili nasi pasazerowie. A oni potulnie wstawali, jeszcze w swiecie swych snow, podzwigali tobolki na plecy i przemieszczali sie troche dalej. Zeby nie przeszkadzac, nie psuc wizerunku firmy. Jedna uprzywilejowana mama przejechala nawet takiemu wojakowi wozkiem po nogach. Ten zbyt zmeczony fizycznie i wyczerpany psychicznie nic nie poczul, nie zareagowal. W koncu jest tylko zoldakiem, ktory zostawil swoja rodzine: moze nawet kilkumiesieczne dziecie podobne do tego, ktore jak krolewicz jechalo teraz w tym wozku, zone, matke, ojca i wybral sie wojowac. Bronic inne matki, inne dzieci, innych ojcow, zabijac, a pozniej krzyczec w nocy i adaptowac sie do normalnego swiata. I szukac sensu tego wyczerpania, poswiecenia i niezrozumialej misji.
środa, 14 marca 2007
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

2 komentarze:
Wspanialy tekst. Wiecej takich prosze.
Dziekuje
Prześlij komentarz